Umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion



Kontynuujemy nasze rozważanie odnoszące się do poszczególnych prawd zawartych w wyznaniu wiary sięgającym czasów apostolskich. W naszej osobistej lekturze tekstu Ewangelii jak również korzystając z liturgii Słowa Bożego wysłuchanej podczas niedzielnych – i nie tylko – Mszy św. zauważamy, że ziemska droga Jezusa prowadziła do Jerozolimy. To tam na wzgórzu Golgoty dopełniła się zbawcza misja Jezusa. Ale nim to nastąpiło Jezus musiał wiele wycierpieć i był poniżany przez ówczesny lud podburzony przez uczonych w piśmie i faryzeuszów. Po pojmaniu w Ogrodzie Oliwnym, Jezusa zaprowadzono przed oblicze najwyższego kapłana Annasza, aby przeprowadzić proces religijny (J 18; 13). W Ewangelii według św. Mateusza spotykamy opis, w którym autor natchniony podaje, że Jezusa po pojmaniu przyprowadzono do Kajfasza, który miał powiedzieć: „Wy nic nie rozumiecie. Nie bierzecie także pod uwagę tego, że korzystniej, jeśli jeden człowiek umrze za lud, niż gdyby miał zginąć cały naród”. Zgodnie z proroctwem Kajfasza, Wysoka Rada szukała fałszywych dowodów, by móc oskarżyć Chrystusa i skazać Go na śmierć. Zanim przedstawiono jakiekolwiek oskarżenia to już wcześniej zapadł wyrok i innej możliwości wyżsi kapłani nie widzieli.

W odniesieniu do osoby Chrystusa zapadł oczekiwany od dawna przez faryzeuszów wyrok śmierci. Przecież wielokrotnie próbowano Go kamienować, usunąć z życia społecznego, lecz zawsze pozostawali bezsilni wobec mocy Pana. Dlatego, kiedy Go zapytali: „Czy Ty jesteś Chrystusem Synem Bożym?” W odpowiedzi usłyszeli słowa Jezusa „Tak Ja nim jestem”. To wystarczyło. Zbluźnił, więc winien jest śmierci. A ponieważ wyrok śmierci mogła wydać i wykonać tylko władza rzymska, dlatego przyprowadzono Jezusa przed oblicze Piłata. Piłat często nazywany jest prokuratorem, taką bowiem funkcję pełnił. Był urzędnikiem postawionym przez cesarza albo na czele ważnej jednostki administracyjnej, albo na czele prowincji. Piłat nie mieszkał na stałe w Jerozolimie. Jego rezydencja znajdowała się w Cezarei Nadmorskiej. Do stolicy prowincji przybywał tylko podczas świąt i ważnych wydarzeń. Poza Ewangeliami i apokryfami istnieją dwa ważne źródła historyczne oceniające zarządzanie Judeą przez Piłata. Są to źródła żydowskie. Piszą o nim mianowicie filozof Filon z Aleksandrii i historyk Józef Flawiusz. Obaj przedstawiają prokuratora jako nieprzyjaciela Żydów. A mimo tego Żydzi, chcąc zrealizować swoje plany, przyprowadzili Jezusa przed oblicze znienawidzonego przez nich Piłata. I tu rozgrywa się niezwykły dialog Boga z człowiekiem w poszukiwaniu prawdy. „Cóż to jest prawda?” Prawda, o którą pytał Piłat zostanie wyjaśniona w kontekście Królestwa Jezusowego, które nie jest z tego świata oraz istoty przyjścia na świat Jezusa, który ma „dać świadectwo prawdzie”. I chociaż żona Piłata przestrzegała: „Nie miej nic do czynienia z tym sprawiedliwym. Dziś we śnie wiele wycierpiałam z Jego powodu”, to jednak w obawie o utratę urzędu nakazuje Jezusa ubiczować. A obecni przy tym żołnierze upletli koronę z cierni i włożyli na Jego głowę. Na barki zaś zarzucili purpurowy płaszcz i szydzili z Niego „Bądź pozdrowiony Królu Żydowski.” Biczowanie było czymś tak bolesnym i okrutnym, że nie każdy skazany był w stanie przetrzymać tak szczególną karę. Jednak – jak pisze św. Jan Apostoł w 19 rozdziale Ewangelii – Chrystus jeszcze prowadzi z Piłatem dialog odnoszący się do władzy, o której mówił namiestnikowi „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdybyś nie otrzymał jej z góry”. Do ostatniego momentu Piłat chce uwolnić Jezusa, lecz tłum podburzony przez faryzeuszów wybiera Barabasza, a wobec Chrystusa stawia jednoznaczne żądanie – Ukrzyżuj Go. Tak to Jezus został umęczony za zgodą powodowaną przez obojętność i uległość Piłata z Pontu wobec wrzaskliwego tłumu żądnego widowiska i krwi skutecznie zmanipulowanego przez starszyznę żydowską. Umęczon pod Ponckiem Piłatem oznacza wielkie cierpienie fizyczne Jezusa przeżywane przez Niego za zgodą Piłata, który umywając ręce stwierdził tylko tyle: „Nie ponoszę winy za krew niewinnego”.

Ukrzyżowanie jako forma okrutnej kary pojawiło się w starożytnej Persji na wiele wieków przed Chrystusem. Ofiara umierała długo i w potwornych mękach. Rzymianie podbijając mniejsze państwa jak i dawne imperia przejmowali od nich nie tylko dobre, ale również złe wzory. O tym, jak poniżającą w oczach Rzymian karą była śmierć na krzyżu świadczy fragment mowy Cycerona, cytowany często w podręcznikach retoryki, jako przykład figury retorycznej. Cyceron powiada: „Pozbawić wolności obywatela rzymskiego jest zniewagą, biczować go – ciężką winą, zabić – nieomal samobójstwem, ale go ukrzyżować… jakże to nazwę?”. Ukrzyżowanie było tak poniżającą karą, że dosłownie brakło już dla niej słów. Straszne cierpienia i niewymowne upokorzenie. Talmud (komentarz do biblijnej Tory) bardzo szczegółowo opisuje ceremonię egzekucji przy wykonywaniu kary śmierci. Można przypuszczać, że obowiązywał już za czasów Chrystusa. W odniesieniu do ukrzyżowania Jezusa zastosowano tak formę żydowską jak i rzymską. W Ewangeliach spotykamy informację o setniku i o żołnierzach, ale również na drodze krzyżowej obecni byli kapłani oraz przedstawiciele sanhedrynu. Wyruszyli z Lithostrotos „około godziny szóstej” (J 19, 14) w kierunku wzgórza usytuowanego poza murami Jerozolimy. Według współczesnego zegara było to między godziną 11 a 12. Do przejścia mieli około 700 metrów. W tą drogę wijącą się wąskimi uliczkami Jerozolimy, wpisane są upadki Chrystusa pod ciężarem belki krzyżowej, jak również niezwykłe spotkania, jedne opisane przez Ewangelię inne wpisane przez Tradycję. Choćby Szymon z Cyreny czy też odważna Weronika czy wreszcie płaczące niewiasty poruszone do głębi widokiem skazańca, którego zaledwie kilka dni temu witano w Jerozolimie entuzjastycznie i z honorami. Wszyscy zainteresowani i ciekawscy przybyli w tym niezwykłym orszaku na wzgórze nazwane po aramejsku „GOLGOTA”. Tam przybili Jezusa do krzyża, który w ówczesnych czasach był symbolem hańby przeznaczonym tylko największym złoczyńcom. Na nim nie mógł zginąć żaden obywatel rzymski. Natomiast Żydzi uznawali ciało straconego na krzyżu człowieka za skalane i przeklęte. Dla przywódców żydowskich śmierć Chrystusa była jednoznacznym dowodem, że nie jest On Zbawicielem ani człowiekiem wybranym przez Boga, tak jak im to głosił. „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem. Wybaw siebie i nas”. Lecz On nie chciał by uwierzyli w jego wszechmoc, lecz by ujrzeli wielkość Jego miłości posuniętej aż do ofiary życia. Skoro Jezus nie mógł wybawić siebie, z pewnością nie mógł wyzwoli swego ludu spod władzy rzymskiej. Według Żydów nie mógł być oczekiwanym Mesjaszem o którym tak wiele napisano w księgach Starego Testamentu. Toteż św. Paweł z odwagą napisze: „Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi” (1 Kor 1, 21 – 25). Odmawiając codziennie pacierz wypowiadamy słowo „ukrzyżowan…”, ale czy zastanawiamy się i w głębi serca rozważamy co ono tak naprawdę oznacza? Jak wielkie cierpienie, ból i osamotnienie towarzyszyło Chrystusowi podczas krzyżowania. W imię miłości do człowieka Jezus dał się przybić do krzyża.

Wydany wyrok przez Sanhedryn oraz władzę rzymską został wykonany. Śmierć, którą zapowiadał Jezus stała się faktem. „Odszedł pasterz nasz co ukochał lud”. Konanie Jezusa trwało trzy godziny. „Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął cała ziemię aż do godziny dziewiątej”. W ten czas odchodzenia w cierpieniu Bóg wpisał przebaczenie „Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią”, jak również niepowtarzalny tekst testamentu „Oto Matka Twoją; Oto syn Twój”. A gdy padło to ostatnie, najbardziej dramatyczne zdanie „Wykonało się” tak setnik wraz z żołnierzami, jak i świat wypowiedzieli tylko tyle i aż tyle; „Prawdziwie On był Synem Bożym”. Wszystko to było przypieczętowaniem i zakończeniem owego posłannictwa jakie Jezus przyniósł światu. Dzieło zbawienia tyle razy zapowiadane zostało spełnione. Śmierć Jezusa jest też źródłem życia, o czym świadczy otwarcie się grobów i powrót umarłych do życia (Mt 27, 52-53).

Wszystko to działo się na kilka godzin przed żydowskim świętem Paschy. Stąd z jednej strony pośpiech w wykonaniu wyroku a z drugiej również pośpiech przy składaniu ciała Jezusa do grobu. Tym odważnym, który poprosił Piłata o ciało Jezusa był bogaty członek sanhedrynu – Józef z Arymatei. Prośbę swą skierował do Piłata, gdyż tylko on władny był wyrazić zgodę na zdjęcie ciała skazańca z krzyża. Co prawda owa prośba uwłaczała godności żydowskiej ponieważ Piłat był rzymianinem to jednak Józef z Arymatei wykazał się wielką troską i determinacją w bezwzględnym szacunku dla ciała Jezusa. I chociaż Talmud nakazywał składanie ciał skazanych do wspólnych grobów to jednak Piłat uczynił wyjątek. Ciało Jezusa otrzymali najbliżsi, którzy je złożyli w grobie wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. Nim jednak zdjęto ciało Jezusa z krzyża dla pewności Piłat zlecił żołnierzom szczególne zadanie – by połamali skazańcom nogi. Kiedy ci żołnierz podeszli do Jezusa dla potwierdzenia niezaprzeczalnego faktu Jego śmierci, przebili włócznią bok, z którego wypłynęła woda i krew. Naocznym świadkiem tego wydarzenia był św. Jan, który do końca trwał przy swoim umiłowanym mistrzu – Jezusie.

Zdjęte ciał owinięto w pogrzebowe chusty. Nie było to prześcieradło, szmata płótna w jednym kawałku, ale jak wynika wyraźnie z tekstu św. Jana były przynajmniej dwie części: całun w ścisłym tego słowa znaczeniu (sidon) i mniejszy kawałek płótna (sudarion) umieszczany na twarzy. Płótna te można obejrzeć w Turynie, gdzie znajduje się całun okrywający ciało Jezusa oraz w Oviedo, gdzie jest chusta czyli sudarion okrywająca twarz Jezusowi. Pogrzebanie ciała Jezusa wiązało się także ze szczególną troską ze strony faryzeuszów i nie tylko, ponieważ prosząc Piłata o straż przy grobie oraz opieczętowanie kamienia zatoczonego na otwór wejściowy do grobu powiedzieli mu: „Panie przypomnieliśmy sobie, że ten zwodziciel jeszcze za życia mówił ”. Piłat dla świętego spokoju zgodził się i dał im straże, które opieczętowały grób oraz trzymały wartę przy wejściu do grobu. „Jeżeli ziarno wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”.

Wypowiadając słowa „Składu Apostolskiego” uświadamiamy sobie między innymi prawdę o Jezusie Chrystusie Baranku Bożym, który gładzi grzech świata oraz to, że przyszedł On dać swoje życie na okup za wielu. Z odwagą więc w sercu prosimy – Panie Synu Boży umocnij wiarę naszą, abyśmy byli solą ziemi i światłością świata. Niech ludzie widzą nasze dobre czyny i chwalą Ojca, który jest niebie.

Opracowano np. http://www.diecezja.radom.pl/home-mainmenu-1/rok-wiary

Do góry